Strona główna

Przelotem



Dziewiąty rozdział i dość potężne zmęczenie materiału. Ale piszę twardo. Książka jednak, dla dobra piszącego, nie powinna liczyć sobie więcej niż 600 k znaków. Kiedyś chciałoby się skończyć i poczuć się jak autor, a nie jakieś takie nie wiadomo co.
Pod ostatnim akapitem "Złego" jest adnotacja - maj-grudzień 1954. A książka ma na pewno więcej, niż 600 k znaków, ba - więcej niż tyle, na ilu się u mnie skończy. Co najmniej milion, bez dwóch zdań! A jaka to książka!
Tyrmand to był twardziel, nie ma co.
Dalej, dalej. Powieść czeka.


milady 2009-11-09 17:59:45
skomentuj (0)