| miladyblog - archiwum: Running wild |
| Strona główna |
Running wildZaczęłam rozdział dziesiąty i właśnie napisałam scenę, w której występują aż dwie postacie, których nie lubi G., a jedna, której nie lubi mój Luby. Naprawdę wyrzuciłabym ją ze względu na niego, ale to drugi tom i trochę byłoby głupio zabijać główną bohaterkę tylko z takiego powodu. Natomiast sceny potrzebuję do nadania książce sensu. Znaczy, między innymi spaja wątki. Co do drugiej postaci, czytelnik nie zna jej wcześniejszych wersji, a ja jestem, mam nadzieję, trochę już za stara i zbyt „naumiała”, żeby stworzyć Prometeę, czyli istotę we współczesnym świecie wyklętą jako Mary Sue. W czasach sprzed Internetu mówiło się „tylko nie napisz postaci doskonałej” i nie doszukiwano się zbyt wielu detali... ale sieć widocznie ma swoje prawa. Od początku bohaterowie są dla mnie nośnikiem historii i jedyne, co mogę zrobić, to sprawić, żeby opowieść brzmiała prawdziwie, żeby była ciekawa. Scena, o której mowa jest tak dokumentnie popieprzona, że chyba wynagradza występowanie w niej nielubianych postaci. „Jak poznać, czy jesteś rzeczywista?” No właśnie. milady 2009-11-29 21:13:22 skomentuj (0) |